19 kwi 2010

Dzień po nie da od razu przestać mówić o tym, co było. Pewien prawicowy publicysta wysnuł taki oto wniosek z Wielkiej Żałoby: nie możemy być narodem „normalnym”. Bóg wybrał nas ofiarę i od czasu do czasu musimy ją składać. Z najlepszych synów narodu. 
Ale są też inne diagnozy, bardziej optymistyczne: na Wawelu, wbrew intencjom pomysłodawców, pochowano nie tylko prezydenta, ale razem z nim politykę historyczną.
U nas w redakcji próbowaliśmy się jednak oderwać od przeszłości i spojrzeć w przyszłość. Zgadywaliśmy, kto wystartuje w wyborach i, co ważniejsze, kto je wygra. Co pierwszej kwestii stawiam na Jarosława K., który nie ma nic do stracenia. I Wawel, w moim pojęciu, jego pierwszym krokiem do pałacu. Czy prezesowi uda się zdobyć pałac prezydencki, tak jak udało się królewski zamek? Myślę, że — mimo fali uniesienia — jednak nie.   Fala ma to do siebie, że opada. Kto więc zostanie prezydentem? Największe szanse miałby Cimoszewicz, na którego głosowaliļby ci, którzy „nie płakali po prezydencie” i całkiem sporo tych, którzy stali w kilometrowych kolejkach. Bo gesty gestami, a życie życiem.

2 komentarzy »

  1. Łaska ludu na pstrym koniu jeździ…

    Komentarz by Horacy67 — 20 kwietnia 2010 @ 12:16

  2. no i rację miałaś :)

    Komentarz by Bożenia — 29 kwietnia 2010 @ 8:32

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz

Blog Ewy Mazgal

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.